wtorek, 23 lutego 2016

Rozdział 2

*Oczami Hope*
Wstałam oczywiście obudzona przez budzik. W toalecie wykonałam poranną toaletę i ubrałam sie w czarne rurki z dziurami na kolanach, białą bluzkę do pępka z napisem,, london boy" czarną skórę i czarne lity z ćwiekami. Włosy lekko podkręciłam a na twarz nałożyłam podkład, bronzer, rozświetlacz, na oczach zrobiłam jasny smoky-eye a usta podkreśliłam różową szminką. Gotowa wzięłam z pokoju swoją torbę i zeszłam do kuchni wzięłam jabłko i poinformowałam moją siostrę że wyjdę wcześniej. Jak mówiłam tak zrobiłam i już po chwili stałam pod budynkiem szatana zwanym również szkołą. Po chwili podszedł do mnie Mateusz. Bardzo go polubiłam przez cały wczorajszy dzień. Poszliśmy szukać naszego wychowawcy aby dać mu wszystkie rzeczy związane z wycieczką. Pan Kwiatkowski był jak zawsze w pokoju nauczycielskim. Wręczyliśmy mu zgody i pieniądze za wycieczkę i wyszliśmy. Naszą pierwszą lekcją byľa chemia. 
-Boże, jak ja nienawidzę tego przedmiotu.... Mamy jeszcze dużo czasu idziemy zapalić? - spytałam go. 
-Jeszcze się pytasz? - powiedział i pociągnął mnie za rękę do palarni znajdującej się za szkołą. Gdy byliśmy już na miejscu on wyciągnął swoje mallboro a ja moje. Zapaliliśmy i zaczęliśmy gadać. Trochę nam zeszło i po chwili zorientowaliśmy się że już się zaczęła lekcja. 
-Idziemy czy się zrywamy? - spytał mnie Matty. Tak stwierdziłam że będę na niego tak mówić. 
-Zdecydowanie opcja numer 2-odpowiedziałam a on się tylko zaśmiał splótł nasze palce razem i poszliśmy na miasto. Chodziliśmy po ulicach Warszawy. Wstąpiliśmy do paru sklepów z odzieżą damską i wygłupialiśmy się aż w końcu ekspedienka wyprosiła nas z nich mówiąc że odstraszamy klientów. 
-Jebana zdzira kurwa nie dziwie się że nikt nie przychodzi do tego sklepu przecież jak na nią się popatrzy to później koszmary się w nocy śnią. - zaczęłam nawijać jak jakaś opętana a Matt się zaczął ze mnie śmiać w końcu i ja nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać razem z nim. 
-Dobra co ty na to że pójdziemy do mnie? - spytał Matt. 
-Rodzice są w domu? - spytałam. 
-Nie. 
-A alkohol masz? 
-Mam. 
-To na co czekamy?! 
Do domu mojego przyjaciela bo tak już go mogę nazwać nie było daleko. Po 15 minutach byliśmy już pod dużej wielkości posiadłością. 
-Zapraszam w moje skromne progi - powiedział i zrobił tak zwany królewski ruch ręką na co się zaśmiałam. 
-Czy takie skromne to ja nie wiem - odpowiedziałam a on słysząc to cały się spiął i zacisnął pięści. 
-Co jest? - spytałam. 
-Nie nic nieważne przyszliśmy tu gadać czy się zabawić - powiedział i przybrał fałszywy uśmiech na twarzy ale nie drążąc już tematu powiedziałam
- To dawaj coś mocniejszego 
-Poczekaj chwilę - powiedział i zniknął za drzwiami prowadzącymi zapewne do kuchni. Po chwili wrócił trzymając w ręce 2 butelki wódki. Podał mi jedną a sam usiadł obok mnie na kanapie i odkręcił butelkę przystawiając ją sobie do ust i przechylając aby gorzka ciecz spłynęła mu do gardła. Po chwili zrobiłam to samo krzywiąc się lekko na piekące gardło.
*pół godziny później *
No to tak niemiłosiernie kręci mi się w głowie kiedy leże plecami na podłodze przy kanapie obok ledwo kontaktującego Matt'ego. 
-Pamiętasz jak się zdenerwowałem gdy wspomniałaś o wielkości mojej chaty - wybełkotał. 
-Mhm-mruknęłam i próbowałam wstać co udało mi się za 3 podejściem. Przyjaciel widząc moje poczynania zrobił to samo. 
-No więc to dlatego że mimo iż mamy kasy jak lodu bo moi pieprzeni rodzice są kurwa pieprzonymi prawnikami to kurwa nigdy ich nie ma w domu tak naprawdę byłem od małego wychowywany przez opiekunki bo ich nigdy nie było. Tak samo nie było ich gdy robiłem pierwsze kroki, pierwszy raz jeździłem na rowerze, czy pierwszy dzień w szkole ich kurwa nigdy nie było a w dodatku przeprowadzamy się co pół roku więc nie mogę mieć też przyjaciół tak naprawdę jesteś moją pierwszą przyjaciółką i nie mogę sobie wyobrazić że w końcu cię stracę - teraz to zaczął płakać jak małe dziecko ale ja też nie byłam dłużna. Chciałam mu powiedzieć o tym że jestem adoptowana razem z moją siostrą i mam prawdziwą rodzinę która ma nas w dupie ale nie mogę jedyne co zrobiłam to przytuliłam się do chłopaka i zaczęłam płakać razem z nim..........

3 komentarze:

  1. Tajemniczy chłopak pojawia się w Bradford. Jaki będzie miał wpływ na los Rose. Drugi rozdział już czwartek. https://amormalik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. A tak po za tym to rozdział mega! Czekam na więcej. Odwiedź mojego bloga :D

    OdpowiedzUsuń
  3. A tak po za tym to rozdział mega! Czekam na więcej. Odwiedź mojego bloga :D

    OdpowiedzUsuń